Lubię wiklinowe kosze - kiedyś plótł je dla mnie mój Dziadek.
Lubię dziwić się światu - zupełnie mój Dziadek.
Pamiętam pędzelek ,który zrobił mi z kosmyka moich włosów ,wtedy ryczałam ,bo chciałam mieć taki prawdziwy ze sklepu ,dziś wiem ,że malował jak żaden inny na świecie .
Pamiętam rower Dziadka malowany co roku w inne wzory. I Dziadkowy patent na "fotelik" do przewożenia mnie na ramie lub bagażniku.
Pamiętam kury , króliki ( ich imiona wyleciały mi już z głowy ) i polną drogę do kościoła ,którą wymalował im w kurniku,aby było piękniej i "przestrzenniej".
Pamietam różne Jego patenty na zachowanie zdrowia, - poranna gimnastyka , wchodzenie w pokrzywy , czerwone mrówki na reumatyzm ,które przynosił na jeden dzień do domu ,a potem odwoził rowerem do mrowiska,dziękując im za pomoc.
Pamiętam wędki własnej roboty - też malowane w przedziwne wzory , i klamerkę przyczepioną do nogawki spodni -patent na bezpieczną jazdę rowerem.
Pamiętam wszystkie niezapominajki ,które przynosił szum topoli i szałasy ,które mi budował.
Pamiętam smak żurku i zapach książek na cętkowanej szafce przy łóżku.
Pamiętam wspólne podróże pociągiem.Po kilku minutach w kolejce do Dziadka ustawiał się cały przedział - Dziadek rysował długopisem monogramy i wymyślał wiersze ...
Pamiętam nieodwzajemnioną miłość z jaką obdarzał Babcię .I wiarę ,że kiedyś Ona go w końcu pokocha.
Pamiętam kartki na cukier ,które co miesiąc wklejaliśmy na papier kancelaryjny ( Babcia pracowała w sklepie ). Za każdym razem staraliśmy się "układać" inaczej i szukaliśmy między nimi różnic.
Pamiętam jeszcze dużo ,dużo różnych rzeczy, wspólnych przygód i historii. A co najciekawsze poprzez zapachy i podobne sytuacje wychodzą z mojej pamięci te na jakiś czas zapomniane .....
Im jestem starsza, tym bardziej widzę ile mu zawdzięczam i coraz bardziej czuję ,że jestem wnuczką swojego Dziadka. Dziadka ,z którym rozmawiam w inny już teraz sposób.